Chronologicznie
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Jednym z moich lotniczych marzeń, niezwiązanych bezpośrednio z lataniem, jest zobaczyć SR-71 Blackbird. Częściowo udało mi się to zrealizować w ostatni weekend. Dlaczego częściowo? Nie miałem możliwości dostania się do kokpitu.

Kilka dni temu poznałem Kamila, gość darzy samoloty równą sympatią jak ja. Pracujemy dla jednej firmy ale w różnych oddziałach i spotkaliśmy się dopiero u klienta w Kalifornii. W ten sposób zyskałem kompana podróży.

Wyruszamy o zabójczej jak na mnie godzinie bo przed 9:00. Nienawidzę wcześnie wstawać. 😀 Po ponad 5 godzinach jazdy, głównie wzdłuż stanowej piątki, przerwie na drugie śniadanie i 360 milach, dojeżdżamy na miejsce.

Na wystawie znalazłem coś, czego nie potrafiłem zidentyfikować. Aż mi głupio było przed kolegą, a teraz głupio mi przed czytelnikami, bo nie wiem jakim cudem ale nie mam fotografii. Opiszę, a fotkę możecie wygooglać.

Otóż na wystawie znajduje się również Bezzałogowy Statek Powietrzny D-21B. Był to dron mający wykonywać misje rozpoznawcze na pułapie ok. 90000 ft z prędkościami powyżej Mach 3. Startował on z wyrzutni podwieszonej pod bombowiec Boeing B-52H, a następnie za pomocą rakiety na paliwo stałe wynoszony był na wysokość 74 000 ft, na której uruchamiano silnik strumieniowy (ang. ramjet). Na ok. 80 000 ft oddzielała się rakieta na paliwo stałe i rozpoczynało się wykonywanie misji rozpoznawczej po zaprogramowanej trasie. Po misji dron miał polecieć nad terytorium przyjazne, odrzucić kamerę i ulec samodestrukcji.

Nie udało zwiedzić się muzeum lotnictwa znajdującego się w Edwards Air Base ale to nie było żadną niespodzianką. Napiszę aby uświadomić chętnych powzięcia jakich kroków to wymaga. Zwiedzanie muzeum możliwe jest od wtorku do czwartku od 10:00 do 16:30 czasu lokalnego. Niestety tylko dla osób posiadających przepustkę do bazy. Pozostałe osoby muszą się umówić, a cudzoziemcy muszą zgłosić chęć zwiedzenia muzeum 30 dni wcześniej. Jest tylko jeden dzień w miesiącu (zależnie od chętnych) przewidziany na zwiedzanie muzeum na terenie bazy przez cudzoziemców. Niestety na taki rarytas nie mogliśmy sobie pozwolić. 🙁

Poza supertajnymi samolotami jest jeszcze wystawa, którą w przypadku Oakland Aviation Museum nazwałem szrotem. Tu jednak wygląda dużo ładniej i nie odnosi się wrażenia, że samoloty niszczeją.

Jest jeszcze wcześnie, więc za namową Kamila jedziemy do LA. Ja już tam byłem, ale kolega nie. Celem jest oczywiście Hollywood Sign, gdzie docieramy krótko przed zmrokiem oraz Hollywood Walk of Fame, które zobaczyliśmy już wieczorem. W zasadzie to cieszę się, że dopiero po zmroku bo nie widać syfu, który tam jest.

Pozostało jeszcze wrócić do domu. Przede mną ponad 5 godzin jazdy samochodem. Niestety towarzysz podróży nie jest dopisany do użytkowników samochodu w wypożyczalni, co oznacza, że muszę zmęczyć to sam. Mam kryzysy, muszę robić przerwy, a każde oślepienie zmęczonych oczu ma na mnie bardzo zły wpływ. Tego dnia przejechałem ponad 1200 km.

Komentuj: