Blog Lotniczy 2012r.
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Siedząc w hali odlotów warszawskiego lotniska Okęcie słyszę komunikat, że lot do Poznania jest opóźniony z przyczyn technicznych. Mamy polecieć innym samolotem, który jest w trakcie przeglądu technicznego, w związku z czym odlot opóźni się o blisko dwie godziny. Zastanawiam się czy rzeczywiście przeprowadzają przegląd czy też dyżurny od załatwiania spraw beznadziejnych jeździ po domach mechaników z uprawnieniem do poświadczenia obsługi i zbiera pieczątki w PeDeTcie. Czasu nie marnuję, poświęcam go na powtórkę do egzaminów, które już za kilka dni mam zamiar zdać.

Krótko przed 1:00 autobus dowozi nas w bardzo odległą część lotniska, gdzie stoi biały ATR72, bez żadnego logotypu, jakaś dziwna rejestracja (polska, ale ani nie SP-ED… ani SP-LF…), w środku zimno, zapach mieszaniny smaru i nafty, a do tego po uruchomieniu silników na skutek drgań dzwoni większość popielniczek w podłokietnikach foteli. Niby taki drobiazg, ale odnosi się wrażenie jakby samolot miał się rozpaść.

W piątek odwiedziłem firmę, gdzie potwierdzają się moje obawy, że jest źle, a raczej bardzo źle. Muszę szukać nowej pracy i to też, nie egzaminy, będzie moim głównym celem najbliższych wyjazdów do Warszawy. Ponadto w sobotę umówiłem się popołudniu z instruktorem, na tym etapie ważne jest aby nie mieć zbyt długich przerw w lataniu, a po drugie potrzebuję tego dla innego projektu (lotniczego), który prowadzę.

Do Warszawy dojeżdżam ok. 12:00 w poniedziałek, pierwszym punktem wizyty jest Urząd Lotnictwa Cywilnego, gdzie kolejno zaliczam:

  • Łączność (PL090) na 100%;
  • Ogólna wiedza o statku powietrznym (PL020/024/025) na 100%;
  • Nawigacja (PL060) na 91,6%;
  • Osiągi i planowanie lotu (PL030) na 100%;
  • Człowiek możliwości i ograniczenia (PL040) na 100%;
  • Meteorologia (PL050) na 100%.

Atmosfera egzaminu jest naprawdę poważna, choć obuwie sportowe i krótkie spodenki na nogach pewnej grupy osobników powodują dziwny uśmiech na mojej twarzy, co nie oznacza, że mnie bawią. Nie tylko na sali egzaminacyjnej, ale również przed wejściem panuje niemal idealna cisza, gdzie pomiędzy podejściami do poszczególnych przedmiotów organizuje się szybkie powtórki. Zagłuszarka telefonów komórkowych jest chwilami na tyle skuteczna, że nie działają one nawet tu, co oznacza konieczność wyjścia przed budynek aby sprawdzić coś w Internecie. Na szczęście jest piękna, słoneczna pogoda, a spacerując przed biurowcem przy ulicy Marcina Flisa 2 udaje mi się dostrzec kilka znanych twarzy.

Wracając do samej atmosfery w korytarzu przed sala egzaminacyjną. Tutaj dowiaduję się na czym polega system nauki poszczególnych grup adeptów lotnictwa. Materiał powtarzają zarówno kandydaci do licencji liniowej, gdzie baza pytań egzaminacyjnych do jednego przedmiotu ma czasami niemal tyle samo pozycji, co baza pytań do wszystkich przedmiotów do licencji turystycznej, ale też cały przekrój społeczeństwa chcącego latać turystycznie. Widzę tu zarówno bardzo młodych chłopców kończących liceum ogólnokształcące, którzy chcieliby pracować w liniach lotniczych, niektórzy z nich zdają wszystkie egzaminy do PPL w czasie około godziny uzyskując średnią w granicach 100%. Jednak ich sposób nauki, jest taki, że bałbym się wsiąść na pokład pilotowanych przez nich statków powietrznych np. zadania gdzie należy obliczyć komponent wiatru bocznego wkuwają na pamięć wiedząc, że dla takich danych wejściowych jest taki wynik. Ubolewam też, że egzaminatorzy praktyczni nie weryfikują tej wiedzy. Na drugim końcu są przedsiębiorcy, nie zawsze szczycący się inteligencją (podejrzewam drobne interesy budowlane), którzy mając nadmiar gotówki zapragnęli samodzielnie wzbić się w powietrze. Tam znalazła się osoba, która po raz trzeci podchodziła do egzaminu z procedur operacyjnych, a egzamin ten jest jednym z łatwiejszych (sam przedmiot już łatwy nie jest).

Pochwała dla ULCu za dość wygodne fotele, stoliki, szafki depozytowe i maszyny vendingowe z piciem i przekąskami, bez wahania mogę powiedzieć, że centrum egzaminacyjne jest na światowym poziomie. Kolejnym mocnym punktem jest stołówka na parterze biurowca, gdzie w przystępnej cenie można zjeść smaczny obiadek, to też będzie moim stałym punktem podczas pobytu w ULC.

Po egzaminach idę do hotelu (zaledwie 10 minut pieszo) zostawić walizki, odświeżyć się i na spotkanie, a później powtórka przed kolejnymi egzaminami – prawo lotnicze oraz procedury operacyjne.

We wtorek zdałem:

  • Procedury operacyjne (PL070) na 100%;
  • Prawo lotnicze (PL010) na 89,2% – z wyniku jestem bardzo niezadowolony. :-(

Kolejne spotkanie i powtórka do ostatniego przedmiotu – zasady lotu. Jest to ponoć najtrudniejszy egzamin do licencji turystycznej. W pewnym sensie nic dziwnego skoro większość osób nawet nie chce tego zrozumieć, wystarczy, że zdadzą. W ramach powtórki przeglądam wszystkie pytania z bazy egzaminacyjnej i notuję 37 takich, na które nie znam odpowiedzi lub znam odpowiedź, ale nie rozumiem dlaczego tak jest (pamiętacie co na to mój instruktor szkolenia teoretycznego?).

We środę zdałem:

  • Zasady lotu (PL080) na 93,7%.

Założyłem sobie, że jeśli nie zdam wszystkich przedmiotów za pierwszym razem ze średnią minimum 90% będę musiał poważnie zastanowić się czy jest sens kontynuować szkolenie lotnicze (licencja turystyczna jest nieporównywalnie prostsza od ATPL). Z trudem, ale się udało (średnia ok. 97%). Wracam do domu, w pociągu pracuję, szukam nowej pracy i uczę się do sprawdzianu (to trudno nazwać egzaminem) do świadectwa operatora w służbie radiokomunikacyjnej lotniczej.

Komentuj: