Egzaminy
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Skłamałbym gdybym powiedział, że nigdy wcześniej nie leciałem w chmurach ale prawdą jest, że nigdy wcześniej nie leciałem legalnie w chmurach. IR(A) to z jednej strony najciekawsza część szkolenia, a pomimo to nie mam ani jednego zdjęcia. Dlaczego? Zwyczajnie nie było na to czasu.

Tak, głównym celem szkolenia lotniczego jest podniesienie umiejętności, a nie wstawienie fotki na blog czy portal społecznościowy. Mnie jako przyszłego instruktora drażniłoby, że uczeń wyciąga telefon czy aparat i robi fotki zamiast skoncentrować się na poprawnym pilotażu samolotu dlatego też nawet do głowy mi nie przyszło aby zapytać o to.

Szkolenie do IR(A) na samolocie to taka powtórka symulatora tylko, że wszystko się szybciej dzieje. Niby samolot jest wolniejszy niż typ generyczny, który używany jest w kabinie treningowej ale przewidywalność tego co poleci wykonać instruktor jest dużo mniejsza. W warunkach realnego lotu nie da się precyzyjnie opisać przed lotem jakie zadania będziemy wykonywali gdyż te zadania niekoniecznie mogą być możliwe do wykonania ze względu na ograniczenia służb ruchu lotniczego, których głównym zadaniem jest zapewnienie bezpiecznego i płynnego ruchu statków powietrznych. Nie oznacza to, że kontrolerzy nie pomagają. Wręcz przeciwnie! Na lotniskach o niskim natężeniu ruchu lotniczego, jak to ma miejsce w Poznaniu, kontroler obszaru de facto bierze udział w szkoleniu IFR, a mniejszy ruch pozwala mu spełniać wiele życzeń instruktora (np. procedura zamiast wektorowania, podejście z przeciwnego kierunku i circle to land).

Pomimo słabej dostępności instruktora, który jest też pierwszym oficerem na Boeingu 737, szkolenie mija szybko. Dłużą się dni przerwy pomiędzy lotami ale 15 godzin w samolocie to nie jest dużo. W zasadzie minimum potrzebne do opanowania materiału.

Szkolenie zrealizowałem w pięć dni lotnich od 28 kwietnia do 13 maja, a dziś zdałem egzamin. W locie do Łodzi i powrót do Poznania o czasie powyżej dwóch godzin zdałem zarówno egzamin na klasę samolotów wielosilnikowych, tłokowych, lądowych jak i egzamin do uprawnienia IR(A).

Pozostaje tylko poczekać na wpis uprawnień do licencji i będę miał to co chciałem tj. mniejszą zależność od pogody podczas realizacji swoich lotniczych przygód.

<- Powrót

Komentuj: