Zapiski ze szkolenia lotniczego
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Jedno z dwóch, obok FI, szkoleń, gdzie powiedziałem A (odbyłem szkolenie teoretycznie), a nie powiedziałem B. Czas to nadrobić. Po co mi to? w tej chwili już tylko dla sportu gdyż pracy w liniach lotniczych w najbliższym czasie nie planuję, ale odświeżenie nawyków pracy na symulatorze przyda się.

Dla przypomnienia część teoretyczną odbyłem przy okazji szkolenia MCC w Silvair. Na praktykę zdecydowałem się w LOT Flight Academy. Dlaczego? Nowy symulator, szkolenie wydłużone do 8 godzin co daje dwie sesje w symulatorze i to w załodze wieloosobowej. Zysk dla ośrodka, gdyż kasuje dwie osoby, ale też dla mnie bo można przypomnieć sobie, że nie zawsze pilotuje się samemu.

Szkolenie teoretyczne w LFA odbyłem w marcu przy okazji powrotu na weekend z Krakowa. Rano przyleciałem z KRK do WAW, a wieczorem, po szkoleniu kontynuowałem z WAW do POZ. Jakież było moje zdziwienie gdy lotem LO3941 (22:50 planowy odlot) dowodził kapitan, który od 9:00 rano prowadził szkolenie.

Rozkład szkolenia to przedsmak tego, co można spotkać na szkoleniu na typ. Symulator (dla ścisłości kabina treningowa) zarabia na siebie całą dobę. Mamy dwie sesje w godzinach 20:00 od 0:00 w sobotę i niedzielę.

Pierwsza z nich to powtórzenie sytuacji normalnych tylko w „samolocie”, który lata trochę szybciej, a zatem wymaga większej uwagi i szybszych reakcji. Druga sesja to sytuacje awaryjne. Pożar, awaria silnika, dekompresja i awaryjne zniżanie. To w zasadzie klasyka jakiegokolwiek szkolenia.

Na plus jest kilkudziesięciostronicowy SOP (Standard Operational Procedures), który opisuje jak tym generycznym samolotem należy latać. To powoduje, że „lecąc” z kimś po raz pierwszy każdy wie co do niego należy do jego obowiązków na danym stanowisku pracy. Do tego ten SOP jest stworzony w celach szkoleniowych dla tego konkretnego symulatora. To duża zmiana względem szkolenia MCC, na którym używaliśmy SOP nieistniejącego już EuroLOT w symulatorze, który nie pozwalał na wykonanie wszystkich czynności np. poprzez brak odpowiednich przełączników.

Poziom szkolenia oceniam dość wysoko, cena ok. 3000 PLN za 8 godzin symulatora i 8 godzin teorii również nie jest wygórowana.

<- Powrót

Komentuj: