Zapiski ze szkolenia lotniczego
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Drugi zjazd to aż cztery przedmioty: masa i wyważenie (031 – mass and balance), osiągi (032 – performance), planowanie i monitorowanie lotu (033 – flight planning and monitoring), procedury operacyjne (070 – operational procedures). Na te wszystkie przedmioty przewidziano tylko 16 godzin wykładowych, a reszta to nauka samodzielna.

Zajęcia prowadził Michał Witkowski, mogący pochwalić się bogatą przeszłością zwodową, obecnie ULCownik (pracownik Urzędu Lotnictwa Cywilnego), a niegdyś m.in. dispatcher czyli osoba, która w liniach lotniczych odpowiedzialna jest za przygotowanie lotu – wybór trasy, paliwo, załadunek, plan lotu (zarówno operacyjny jak i ten wysyłany do służb ruchu lotniczego) itp. Dla ścisłości formalnie osobą odpowiedzialną za ostateczna trasę przelotu, potrzebne paliwo i rozmieszczenie załadunku jest dowódca statku powietrznego, ale w praktyce to właśnie dispatcher przygotowuje dokumenty i przekazuje kapitanowi.

Zajęcia miały, jak to zwykle bywa, charakter pogadanki koncentrującej się na kwestiach praktycznych. Prowadzącemu nie można odmówić kompetencji, ale liczba przewidzianych na te przedmioty godzin w porównaniu do ilości informacji jakie trzeba przyswoić jest tak znikoma, że nie sposób wszystko wyłożyć.

Przedmiot procedury operacyjne to de facto znajomość przepisów EU-OPS, które opisują np. dopuszczalne godziny pracy (subpart Q), liczbę i rodzaj wymaganych gaśnic, masek tlenowych, niektóre elementy wyposażenia samolotu wykonującego transport komercyjny. Tego nie ma sensu recytować słuchaczom, poprostu trzeba się nauczyć. Ja zawsze lubiłem prawo, a także niektóre bardzo szczegółowe rozporządzenia, których analiza była moim hobby, więc nie przewiduję dla siebie jakichkolwiek problemów na egzaminie.

Planowanie i monitorowanie lotu to w pewnym sensie połączenie nawigacji, meteorologii, osiągów oraz masy i wyważenia. Czyli wszystko co potrzebne aby zaplanować lot. Tu głównie koncentrujemy się na praktycznych przypadkach z doświadczenia wykładowcy, poznajemy podstawowe definicje, mamy możliwość uzyskania odpowiedzi na pytania. Podobnie wyglądają zajęcia z osiągów.

Masa i wyważenie to nie jest obszerny przedmiot, ale wymaga on nabycia pewnych umiejętności praktycznych. Oprócz rozmowy pojawiły się konkretne zadania w tym dostaliśmy arkusze wyważenia Boeinga 737 i Airbusa A320 na podstawie których liczyliśmy, a raczej rysowaliśmy konkretne przypadki. Jakkolwiek w teorii nie byłoby to skomplikowane, w praktyce sprowadza się do narysowania kreski (dla ścisłości linii łamanej) z odpowiednią precyzją (to szalenie istotne, gdyż czasami na egzaminach odpowiedzi są bardzo zbliżone) i w odpowiedni sposób, a na koniec odczytania ze skali miejsca, w którym owa kreska się kończy.

Pochwalę się, że przez ten weekend catering dostarczała inna firma, a ja znalazłem swoje ulubione danie: polędwica w sosie z zielonego pieprzu z surówką i rozmoczonymi (co się spodziewać po dostawie w styropianie?) frytkami. 🙂

Odnośnie zakwaterowania posłuchałem kolegi, doświadczonego przedstawiciela handlowego, który jeździ po Polsce jeszcze częściej niż ja. Nocowałem w hotelu Ibis w samym centrum Łodzi, kilkadziesiąt metrów od Piotrkowskiej. Oprócz lepszych śniadań hotel ma podziemny parking, a zatem w obliczu nadchodzącej zimy nie będę musiał martwić się o odgarnianie śniegu z samochodu. Pokoje są standardowego rozmiaru, łóżko ponoć wygodne, choć jak na mnie zbyt miękki materac, na wyższe piętra dojechać można windą. Jest to hotel typu galeriowego tj. pokoje po zewnętrznej stronie mają okna z widokiem na miasto, a po wewnętrznej z widokiem na hall i recepcję. Ciekawe rozwiązanie tylko w praktyce oznacza konieczność użycia zasłon przez cały dzień. Poza tym drażnią mnie dość zakurzone ściany, przydałoby się odświeżyć, ale co się więcej spodziewać po Łodzi – ostatecznie nie jest źle. Cena za dwie doby ze śniadaniami i parkingiem to ok. 390 PLN.

Komentuj: