Blog Lotniczy 2014r.
Sky Is The Limit

Najpopularniejsze wpisy

img img
img img
Postanowienie noworoczne – zaczynam

O miłości do samolotów i wszystkiego, co wiąże się z lataniem mógłbym naprawdę dużo mówić. U mnie zaczęło się to w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu, gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej. Nie…

czytaj więcej

Po pierwszej sesji mogło się wydawać, że prawie połowa za mną. Niestety Komunikacja, to nie jest 1/14 potrzebnej wiedzy do zdania egzaminu. Zważywszy na objętość podręczników czy skryptów egzaminacyjnych myślę, że jest to może 1/100. Dlatego też, nie chcąc się ociągać, już we wrześniu, w czeskim hotelu, gdzie nocowałem podczas NATO AirMeet 2013, rozpocząłem lekturę podręcznika do Radionawigacji.

Jak można zauważyć przedmioty do egzaminów dzielę na bloki. Z racji mojego zainteresowania prawem, blok pierwszy nazywał się PRAWO, na które oprócz Prawa lotniczego (ang. Aviation Law) składały się również Komunikacja (ang. Communication) i Procedury Operacyjne (ang. Operational Procedures). W ramach urozmaicenia dołączyłem również przedmiot Człowiek: Możliwości i Ograniczenia (ang. Human: Performance and Limitations) oraz Masa i Wyważenie (ang. Mass and Balance) – to w pewnym sensie też prawo, podobnie jak Performance.

Tym razem zdaję blok, który będzie nosił roboczą nazwę NAWIGACJA. Składają się na niego następujące przedmioty: Nawigacja Ogólna (ang. General Navigation), Radionawigacja (ang. Radionavigation) oraz Planowanie i Monitorowanie Lotu (ang. Flight Planning and Monitoring).

Standardowo nauka składa się u mnie z 4 etapów. Pierwszy, to lektura podręczników do danego bloku przedmiotów. Jest to dość czasochłonny etap, staram się czytać raz, rzadko robię notatki, ale niektóre strony oglądam kilkukrotnie zanim przejdę do następnej. Celem jest zapamiętanie jak największej ilości informacji.

Kolejny etap, to sekwencyjne przestudiowanie skryptów egzaminacyjnych. W miarę dostępności pytań, na które nie znam odpowiedzi lub znam odpowiedź, ale nie jestem pewny dlaczego tak jest, czytam wyjaśnienie lub szukam go w innych źródłach. To również czasochłonny i żmudny etap, ale bardzo ważny, gdyż pozwala ocenić jak dużo wiedzy zostało w głowie po kilku tygodniach lub nawet miesiącach od lektury podręcznika. Warto dodać, że skrypty egzaminacyjne studiuję w tej samej kolejności, w której czytam podręczniki.

W moim przypadku uzyskuję zazwyczaj 74-87% poprawnych odpowiedzi po pierwszym czytaniu podręcznika (brzmi prawie jak czytanie projektu ustawy w sejmie ;-) ). Oznacza to, że średnio ok. 20% informacji z jakichś względów mi umyka.

Kolejny etap, to utrwalanie wiadomości i umiejętności. Odbywa się to poprzez rozwiązywanie zadań egzaminacyjnych z włączonym stoperem i w warunkach możliwie zbliżonych do warunków egzaminu np. w domu, gdzie kręcą się inni ludzie, może wystąpić hałas itp. Drukuję załączniki i na ten czas nie wyłączam stopera, a nawet w przypadku potrzeb fizjologicznych (np. picie, jedzenie, toaleta) nie przerywam testu tylko kontynuuję – w ULC również nie ma możliwości przerwania.

Ten etap jest wyczerpujący. To tak, jakby siedzieć w sali egzaminacyjnej po kilka godzin każdego dnia przez kilka kolejnych tygodni (standardowo na jeden przedmiot przewiduję 1-2 tygodnie). W tym czasie moja gotowość wzrasta, a osiągane wyniki nie spadają poniżej 95%. Dużo daje też poczucie, że jestem w stanie rozwiązać test w czasie mniejszym, niż połowa przewidzianego czasu trwania, uzyskując wynik zbliżony do 100%. W ramach przerw przeglądam inne źródła, fora internetowe, dokumenty ICAO, czytam raporty z wypadków lotniczych itp. To powinno mi pozwolić na udzielenie poprawnych odpowiedzi, niezależnie od zbieżności wylosowanego testu ze skryptami egzaminacyjnymi, których używam.

Ostatni etap zaczyna się w piątek poprzedzający sesję egzaminacyjną, a jego najważniejsza część rozpoczyna się 16 godzin przed egzaminem. Celem tego etapu jest pozostanie w ciągłym treningu oraz wykucie na pamięć nielicznych pytań, które są nielogiczne lub nieprecyzyjne, a czasami nawet błędne oraz zregenerowanie się, czyli: wyspanie się, spacer, odpoczynek, tak, by przyswojona dotychczas wiedza mogła się na spokojnie „uleżeć” w głowie.

Unikam rozmowy z innymi, którzy zdawali przedmioty z bloku, do którego aktualnie się uczę (oczywiście na tematy związane z egzaminem). Nastawienie, że jest to niewiadomo jak trudne lub nieprecyzyjne informacje o wątpliwych pytaniach, nie pomagają.

Tak przygotowany powinienem móc spokojnie spać i nie obawiać się o wynik.

Komentuj: